Archiwum 28 września 2017


wrz 28 2017 ,,Od urodzenia"
Komentarze: 0

Witam Was wszystkich. Jest to mój pierwszy raz na blogu i jeśli popełniam błędy proszę o wyrozumiałość. Wszelkie uwagi z Waszej strony bardzo cenne. Blog ten postanowiłem założyć aby podzielić się wskazówkami odnośnie choroby z którą zmaga się dość znaczny procent naszego społeczeństwa. Może dla niektórych będzie to czerwona lampka. Inni z pewnością stwierdzą, że ich problem nie dotyczy.

Nie jestem żulem z pod budki z piwem ale sam zauważyłem jaki mam problem z alkoholem. Dodam, że obecnie nie piję.

Wszelkie zawarte tutaj tematy będą pochodziły z mojego życia i z moich obserwacji.

Zacząć muszę od początku. Urodziłem się w większym mieście w latach stanu wojennego. Mój ojciec (nie żyje już, bo zapił) zdołał wytrzymać ze mną i z mamą około roku. Pił, wszczynał awantury, stwarzał zagrożenie dla mnie jako dla małego dziecka. Potrafił zimą przewrócić mnie z sankami do rowu. Całe szczęście dziadek mój w porę zareagował i nie doszło do żadnej tragedii. Został wywalony z domu kiedy właśnie kończyłem roczek. Szybko się pocieszył w objęciach innej wybranki. Kontakt utrzymywał raczej sporadyczny, bardziej wymuszony przez drugich dziadków a jego rodziców. Jedyne co mi przekazał to genetczne obciążenie chorobą alkoholową. 

Do 10go roku życia mieszkałem z mamą i dziadkami pod jednym dachem. Dzieciństwo miałem dość udane, mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym z parkiem a więc zabaw mi nie brakowało. Było też towarzystwo, starsi koledzy ale nikt nawet nie myślał o alkoholu. Byłem ministrantem, dobrze się uczyłem, wyjeżdżałem na różne wycieczki. Choć mamie łatwo nie było finansowo (ojciec nie płacił alimentów) to starała się abym nie odbiegał od innych dzieci tym co mam. Często rezygnowała ze swoich potrzeb tak abym mógł mieć wiele.

Po tym czasie przeprowadziliśmy się z mamą do własnego mieszkania i na inne osiedle. Przez trzy lata czyli do siódmej klasy szkoły podstawowej (tak, tak gimnazjum wówczas nie było) nie działo się nic niepokojącego w moim zachowaniu. Nauka, dom, osiedle ale wszystko w jak najlepszym porządku. 

Ponieważ wszystko zaczęło się na przełomie siódmej i ósmej klasy szkoły podstawowej i jest to kolejne dłuższe opowiadanie więc jutro będzieci mogli przeczytać kolejną część.

Postaram się aby każdy rok moich zmagań był opisany w kolejnym poście. Może to i dla rodziców będzie jakiś sygnał co się dzieje z ich dziećmi, na co zwracać uwagę i jak uniknąć sytuacji w której znalazłem się. Pojawią się tutaj też drobne szczegóły z mojego życia erotycznego, dlatego blog ten jest od 18 lat. Do jutra.